Zamaskowany mężczyzna strzela do Palestyńczyków na oczach żołnierzy

Śledztwo Local Call ujawnia, jak jednego dnia w maju izraelscy osadnicy i żołnierze przeprowadzili ataki w wyniku których zginęło czterech Palestyńczyków. To początek nowej fali terroru.

Zamaskowany mężczyzna strzela do Palestyńczyków na oczach żołnierzy
Mężczyzna, który strzelał. Źróło: B'Tselem

Nidal Safadi był cichym człowiekiem, mówili jego sąsiedzi. Mieszkał w Urif, kilkutysięcznej palestyńskiej wiosce na Zachodnim Brzegu. Zaledwie 25-letni Safadi miał trójkę dzieci z żoną i czwartą dziewczynkę w drodze.

Urif nie zawsze było spokojnym miasteczkiem. W palestyńskim mieście Nablus, które jest oddalone o niecałe 10 mil, izraelskie wojska okupacyjne założyły bazę. W 1984 roku została przekazana do celów cywilnych jako element izraelskiego programu nielegalnego osiedlania się na terytoriach palestyńskich.

Od 2000 r. osada o nazwie Yitzhar jest domem dla jesziwy znanej z twardych żydowskich poglądów nacjonalistycznych - osada stała się znana z ekstremizmu. Tak zwane osiedla posterunkowe, które są nielegalne nawet w świetle prawa izraelskiego są bronione przez Izraelskie Siły Obronne, a te stopniowo wkraczały do ​​wiosek takich jak Urif. W ciągu ostatnich 10 lat agresja izraelskich "osadników" doprowadziła do eskalacji konfliktu między stronami.

Jednak 14 maja Urif był spokojny – w przeciwieństwie do większości Zachodniego Brzegu. W dziesiątkach miejsc na całym terytorium Palestyńczycy protestowali przeciwko niedawnym izraelskim prowokacjom: szturmowi policji na teren meczetu Al-Aksa w Jerozolimie i ciężkim bombardowaniu Strefy Gazy w odpowiedzi na ostrzał rakietowy Hamasu.

„W okolicy było wiele protestów, ale w Urif było spokojnie” – powiedział Mazen Shehadeh, przewodniczący rady wioski. „To mała wioska, a mieszkańcy zostali w domach. Gdyby osadnicy nie przybyli, by zaatakować , nic by się nie wydarzyło”.

Shehadeh powiedział, że grupa nielegalnych izraelskich osadników przybyła około godziny 14 wraz z sześcioma żołnierzami i zaczęła siać spustoszenie. „Najpierw  wyrwali prawie 60 drzew figowych i oliwnych” – powiedział. „Potem zaatakowali szkołę kamieniami i rozbili jej panele słoneczne”. „Podczas gdy osadnicy robili to wszystko, żołnierze osłaniali ich” – kontynuował Shehadeh. „Żołnierze kontrolowali sytuację, wydawali rozkazy, wszystko wyglądało na skoordynowane działania. Żołnierze wskazywali osadnikom, gdzie iść, gdzie się schować, a następnie strzelali do każdego, kto próbował się zbliżyć. Po kilku minutach przybyli mieszkańcy, aby chronić wioskę”.

Jednym z przybyłych mieszkańców był Nidal Safadi. „Nidal przybył do szkoły przerażony” — powiedział jego brat, który prosił, by nie używać jego imienia z obawy przed karą. „Mamy krewnych, którzy mieszkają w pobliżu, a głośnik meczetu oznajmił, że osadnicy atakują, więc uciekł”.

Zdjęcia i filmy z tej sceny pokazują osadników i żołnierzy z IDF celujących bronią w stronę palestyńskich cywili. Materiał uzyskany przez izraelską grupę broniącą praw człowieka B'Tselem pokazuje osadnika bez koszuli z zakrytą twarzą spacerującego i rozmawiającego z pobliskimi żołnierzami. W pewnym momencie osadnik uzbrojony w karabin automatyczny staje na wprost żołnierza, celuje w wieśniaków i otwiera ogień. Inne zdjęcia przedstawiają osadników i żołnierzy z podniesioną bronią.


Wśród chaosu Safadi został trafiony czterema kulami w klatkę piersiową i brzuch, według Shehadeha. Zmarł od ran.

„Nie wiemy, czy zastrzelił go osadnik, czy żołnierz” – powiedział Shehadeh. „Mieliśmy wielu rannych tego dnia. Dziewięć osób zostało rannych: jedna w brzuch, druga została postrzelona trzy centymetry od serca. I był Nidal, który zginął.

Szehadeh kontynuował: — To był zaplanowany atak. Zemsta, a nie konfrontacja. Mieliśmy starcia codziennie i nigdy tak nie wyglądało. Wcześniej nie używali ostrej amunicji, tylko gaz łzawiący i gumowe kule. Poza tym było więcej żołnierzy”.

Według palestyńskiego Ministerstwa Zdrowia śmierć Safadiego była jednym z 11 brutalnych zabójstw Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu. Chociaż izraelskie media doniosły, że zabójstwa miały miejsce w „starciach” – co oznacza powszechne protesty przeciwko zamachom bombowym w Al-Aksa i Gazie – co najmniej cztery zgony miały miejsce podczas celowych ataków osadników i żołnierzy na palestyńskie wioski, dochodzenie przeprowadzone przez lokalne służby.

Wspólne ataki izraelskich osadników i żołnierzy nie były powiązane z protestami w wybranych wioskach; żadne demonstracje nie poprzedziły przemocy w trzech z czterech lokalizacji. Wszystkie ataki miały miejsce prawie w tym samym czasie, około godziny 14, a polegały na niszczeniu przez osadników gruntów rolnych, w tym przez podpalanie, rzucanie kamieniami i używanie ostrej amunicji.

Pięć takich ataków z 14 maja spowodowało śmierć czterech Palestyńczyków. Jeden zginął w wiosce Asira Al-Qibliya w rejonie Nablusu; inny w Iskaka, niedaleko izraelskiej osady Ariel; trzecia w wiosce Al Reihiya, w Południowym Hebronie; i Nidal Safidi w Urif. W piątej wiosce, Burin, która również znajduje się niedaleko Nablusu, podobny atak zakończył się bez śmierci.

Nie przeprowadzono sekcji zwłok Safadiego ani innych Palestyńczyków zabitych tego dnia, więc nie ma możliwości ustalenia, czy za śmierć odpowiadali żołnierze, czy osadnicy. Izraelska policja nie ogłosiła żadnych dochodzeń w sprawie zabójstw.


Wielu mieszkańców wsi, z którymi rozmawiało Local Call i The Intercept, przypisywało ataki „zemście” zarówno żołnierzy, jak i osadników – najwyraźniej za protesty przeciwko izraelskim atakom na Al-Aksa i Gazę, a także zamieszki w „mieszanych” miastach w Izraelu. Ataki wpisują się w schemat tak zwanych ataków celowych, w których osadnicy przeprowadzają odwetowe ataki na każdego, kto jest uważany za przeszkodę w ich ruchu.

„Armia postrzega teraz osadników jako pomocniczą siłę bojową”, powiedział Mishirqi-Assad, prawnik zajmujący się prawami człowieka. „Współpraca jest bardziej przejrzysta. Nikt się tego nie wstydzi. Żołnierze widzą w osadnikach wsparcie, jest to bardzo zauważalne. A osadnicy też są bardziej nieustraszeni. Widać wyraźnie, że w ciągu ostatniego roku sprawy stały się bardziej zorganizowane”.