O tym jak Żydzi wypędzili chrześcijańską rodzinę i zabrali im dom

Naim Ateek miał zaledwie 11 lat, kiedy syjoniści zajęli wioskę Beisan. Mimo, że ojciec Naima błagał izraelskiego urzędnika, aby pozwolił im pozostać, ponieważ nie miał dokąd zabrać swojej licznej rodziny, powiedziano mu: "Jeżeli nie opuścicie domu dobrowolnie, będziemy musieli was zabić".

O tym jak Żydzi wypędzili chrześcijańską rodzinę i zabrali im dom
Naim Stifan Ateek

Naim miał zaledwie 11 lat, kiedy syjoniści zajęli wioskę Beisan. Jak wspomina: „Nie mieliśmy armii, która by nas chroniła. Nie było bitwy, oporu, zabijania, po prostu zostaliśmy przejęci, zajęci, w środę 12 maja 1948 r.”

Dobry Bóg pobłogosławił mojego ojca dużą rodziną siedmiu dziewcząt i trzech chłopców. Byłem ósmym dzieckiem. Po pracy lub wcześnie rano mój ojciec lubił pielęgnować ogród wokół naszego domu. Wciąż mam wiele miłych wspomnień, kiedy pomagałem mojemu ojcu w uprawie, sadzeniu i nawadnianiu ogrodu. Mój tato, wychowany jako prawosławny chrześcijanin, postanowił poważnie potraktować swoją wiarę. Nasz dom był ośrodkiem działalności chrześcijańskiej, studium Biblii i szkółką niedzielną. W niedziele rodzina szła na liturgię do cerkwi, a wierni wysyłali swoje dzieci do szkółki niedzielnej w naszym domu i tam sami uczęszczali na studium Biblii . Mój ojciec przyczynił się później do założenia małego kościoła episkopalnego w Beisan.

Ale tego wiosennego poranka, kiedy rodzina została skonfrontowana z urzędnikiem administracji cywilnej w towarzystwie wojsk syjonistycznych Haganah, proste, dobre życie młodego Naima zostało przerwane na zawsze. Mieszkańcy wsi z przerażeniem uciekli z własnych domów, słysząc, że kiedy żydowscy żołnierze niedawno zajęli miasto Deir Yasin w pobliżu Jerozolimy.

Chociaż ojciec Naima błagał urzędnika, aby pozwolił im pozostać w domu, ponieważ nie miał dokąd zabrać swojej licznej rodziny, powiedziano mu krótko: "Jeśli nie wyjdziecie, będziemy musieli was zabić"...

Rodzina Ateków, podobnie jak inni chrześcijańscy Palestyńczycy których ziemia została skonfiskowana a następnie przekazana żydowskim osadnikom, została przewieziona autobusem na skraj Nazaretu, gdzie zostali wypuszczeni jako uchodźcy, na zawsze oddzieleni od Beisan i ich rodzinnego domu. Te trudne doświadczenie przeraziło Naima i gdyby nie jego rodzice i ich głęboka wiara, z pewnością ogarnęłaby go nienawiść i pragnienie zemsty.

Dzięki sprytowi ojca rodzina miała ostatnią szansę – prawie 10 lat później – aby pokrótce przyjrzeć się swojej ukochanej wiosce i domu, jak opowiada Naim: 

W Dzień Niepodległości Izraela w 1958 r. izraelski gubernator wojskowy pozwolił Arabom palestyńskim mieszkającym w Izraelu na poruszanie się bez pozwolenia. Mój ojciec skorzystał z tej tymczasowej swobody, aby wynająć pickupa i po raz pierwszy zabrał wszystkie swoje dzieci, aby zobaczyć nasz dom w mieście Beisan, z którego wyrzucono nas 10 lat wcześniej. Do dziś doskonale pamiętam, że nie wolno nam było nawet zajrzeć do naszego domu. Trzy domy zbudowane przez mojego ojca, które tworzyły naszą posiadłość, zostały podzielone na mniejsze mieszkania, z których każde było teraz zajmowane przez żydowską rodzinę. Ojcu musiało być bardzo trudno zobaczyć, jak w naszym domu mieszkali żydowscy imigranci, którzy przybyli z Afryki Północnej, podczas gdy on, prawowity właściciel, nie miał nawet do nich wstępu. Kilka dni po tym traumatycznym przeżyciu mój ojciec doznał udaru, po którym nigdy w pełni nie wyzdrowiał...

Tłumaczenie: b4994.